Aplikuj


Kamila K.

Kraj pobytu: USA
Data pobytu: 28.09.2016 - Nadal

Najbardziej czego obawiałam się przed wyjazdem to ze się zgubie na lotnisku i że rodzinka mnie nie polubi. Na lotnisku jest pełno ludzi z informacji którzy służą pomocą.

Najbardziej czego obawiałam się przed wyjazdem to ze się zgubie na lotnisku i że rodzinka mnie nie polubi. Na lotnisku jest pełno ludzi z informacji którzy służą pomocą. Rodzinka, różnie bywa raz jest dobrze a czasem coś się nie ułoży ale to sa bardzo drobne nic nie znaczące sprawy. Rodzina zawsze jest chętna pomóc tylko najważniejsze co! Trzeba z nimi rozmawiać. Cokolwiek nas nurtuje musimy rozmawiać ze swoimi host parents. W innym wypadku czeka nas rematch lub powrót do Polski. 

 

Tęsknota.

Każdego dosięga- nawet mnie.

Zawsze sobie radziłam z tęsknotą a tutaj trochę ciężko. Najważniejsze trzeba szukać znajomych i wychodzić z domu. 

 

Moja codzienność.

7.40 pobudka, następnie toaleta (mycie zębów...)

8.00 śniadanie

9.00 zaczynam "pracę" - puzzle, gry planszowe, piłka nożna  (właściwie każdy rodzaj gry w piłkę) .

Mieszkamy w bardzo spokojnej okolicy na obrzeżu miasta więc bardzo często spacerujemy  (mimo ze pogoda z Seattle nie rozpieszcza) 

17.00 kończę pracę (czasem sie przedłuża) 

18.00 dinner time 

I czas wolny dla mnie.

Mam swoje auto, mogę jeździć gdzie chcę. Trochę obawy są gdziekolwiek dalej jadę bo tutaj drogi inne i przede wszystkim duże! Więc chcąc prowadzić auto w stanach bardzo ważne doświadczenie. 

No i decydując się na wyjazd trzeba kochać dzieci. Przebywając z nimi całe dnie jesteście dla nich jak rodzice, jesteście dla nich najlepszymi przyjaciółmi do zabawy i nauki. Dzieciaki są prawie jak wasze:p i potrafią zaskakiwać swoją miłością pozytywnie:)

 

Gdybym miała drugi raz wyjechać zrobilabym to mimo ze tęsknię za rodziną. To co zobaczyłam  (Nowy York, Seattle, Chicago i w marcu czeka na mnie California ) wspomnienia zawsze zostaną a w Polsce nikt by mi tego nie dał:) 

 Ameryka to kompletnie inny świat, przechodząc koło ludzi na ulicy można usłyszeć "czesc" albo "jak sie masz" mimo ze  to obca osoba. Gdziekolwiek się nie pójdzie każdy wita uśmiechem i chęcią do pomocy.

Co najważniejsze- angielski! Świetny sposób do nauki angielskiego bo jak wiadomo praktyka czyni mistrza. Życie Au pair nie zawsze jest kolorowe ale cokolwiek to znaczy warto spróbować, wyjechać i zobaczyć USA. A może tutaj poznacie miłość swojego życia i ułożycie sobie tutaj życie jak moja koleżanka. Ukończyła program i czeka na Green Card;)