Aplikuj


Aleksandra

Kraj pobytu: Majorka (Hiszpania)
Data pobytu: VII 2012 – X 2012

Ola przypadkiem znalazła się w Hiszpanii, ale pobyt Au Pair na Majorce był wspaniałym doświadczeniem.

Witam wszystkich nazywam się Ola J. pochodzę z małej miejscowości koło Częstochowy jaką są Krzepice. W pewnym momencie swojego życia postanowiłam coś zmienić dlatego też zdecydowałam się na dość radykalne zmiany czyli wyjazd poza kraj ;) Na początku myślałam o Anglii bo chciałam poćwiczyć język ale niestety się nie udało, po jakimś czasie firma GAWO zaproponowała mi hiszpańską rodzinę, która mieszka na Majorce. Nie da się ukryć, że byłam w szoku, było to spore wyzwanie dla mnie i do ostatniego dnia wjazdu nie wierzyłam, że to robię.

Jeśli chodzi o rodzinę i dzieci, którymi się opiekowałam to nie mogłam trafić lepiej, ponieważ dostałam tyle ciepła zaufania i uwagi, że sama sobie zazdroszczę. Myślę, że nie da się przewidzieć na jaką rodzinę trafisz, na Majorce spotykałam dziewczyny, które strasznie były niezadowolone z rodzin z którymi mieszkają,  bądź z dzieci, którymi się opiekują. Ja jednak miałam szczęście, była to najwspanialsza przygoda mojego życia. Mogę nawet powiedzieć, że była to najlepsza decyzja jaką do tej pory podjęłam w swoim życiu.

Zanim zacznę mówić o trudnościach związanych z barierą językową to powiem abyście nie bali się wyjeżdżać za granicę bez znajomości języka,  to naprawdę nie jest wielki problem. W 3 miesiące jesteście w stanie nauczyć się komunikować na poziomie co najmniej A2,  a w najlepszym przypadku nawet B1. Tak to jest możliwe!

Wyjazd do Hiszpanii czy do Anglii różni się od tych do Stanów Zjednoczonych ponieważ nie ma żadnych kursów przygotowujących Cię do wyjazdu, jesteś zdana tylko sama na siebie i swoje umiejętności językowe. Ja nie miałam takich albo wydawało mi się, że jestem w stanie jakoś się dogadać po hiszpańsku. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna, rodzina u której byłam nie mówiła po angielsku prawie wcale, nie wspominając już o dzieciach a mój hiszpański to była jedna wielka pomyłka.

Pierwsze 3 tygodnie były próbą sił czy dam radę czy nie, było bardzo ciężko bo całe dnie zostawałam z dziećmi chłopczyk Pedro 3 latka i dziewczynka 9 Alejandra. Cały ranek miałam wolny a zaczynałam prace po południu aż to 2 w nocy kiedy wracali z pracy rodzice. Rodzice mają swoją własną restaurację, w której tata jest szefem kuchni a mama pomaga mu w sprawach organizacyjnych. Okres wakacji był czasem gdzie mieli najwięcej pracy dlatego potrzebowali mnie cały czas. Nie da się jednak ukryć, że bez znajomości języka ciężko mi było wykonać najprostsze czynności począwszy od zrobienia obiadu i kończąc na kąpieli dzieci ale szybko zorientowałam się, że dzieci mogą być dla mnie wspaniałymi nauczycielami i to właśnie od nich nauczyłam się większości potrzebnych słówek i zwrotów a im sprawiało frajdę uczenie mnie ;). Wiadomo, że na początku dzieci nie miały do mnie w ogóle zaufania co utrudniało mi kontakt z nimi, którego na początku w ogóle nie było. Z czasem jednak to one nauczyły mnie wszystkiego. Trzeba mieć dużo cierpliwości i pomimo trudności zacisnąć zęby bo efekt jest gwarantowany i warto na niego czekać. Choć dzieci sprawiały mi dużo trudności bo często nie wiedziałam czego ode mnie chcą lub o co im chodzi to wystarczy pokazać, że też możesz być dzieckiem i bawić się z nimi tak jak one tego chcą. Nie ważne co wymyślisz odrobina kreatywności i wspomnień z dzieciństwa wystarczy. Dzieci lubią każdą formę zabawy. Lubią się angażować we wszystko, fakt, że nie znają umiaru ale organizowaniem im czasu spędzonego na zabawach, zamiast siedzeniu przed telewizorem na pewno przyciągniesz ich uwagę i zdobędziesz zaufanie rodziców.

Ważne jest jednak, żeby nie załamywać i nie poddawać się na samym początku okazuje się bowiem, że nawet obowiązki domowe mogą Cię nauczyć organizacji i samodyscypliny owocującej w przyszłości. Nie da się ukryć po przyjeździe do Polski własna mama mnie nie poznała. Byłam inną osobą. Zorganizowaną, pogodną, kreatywną i pozytywnie nastawioną do życia. To wszystko zależy od Ciebie. Warto podejmowąc ryzyko. To prawda że podróże wzbogacają przede wszystkim osobowość i poszerzają horyzonty. Wiem, że na pewno nie była to dla mnie pierwsza i ostatnia podróż ponieważ nigdy nie jest za późno na podjęcie nowego celu czy spełnieniu Twoich własnych marzeń. Nie warto czekać aż rzeczy, sytuacje, marzenia same do Ciebie przyjdą, bo tak się nigdy nie stanie. To tylko marnowanie czasu. Jest tu i teraz i to od nas zależy czy nasze marzenia będzie spełaniał ktoś inny czy też sprawimy, że w końcu staną się rzeczywistością.